Na stronie używamy cookies. Korzystanie z witryny oznacza zgodę na ich wykorzystywanie. Szczegóły znajdziesz w Polityce Prywatności.
ZAMKNIJ X

Pożoga - streszczenie

Sam Jaworski był człowiekiem nieprzeciętnym – „[...] przedstawiał wszystkie cechy Napoleonidy. Wśród ogólnej żołnierskiej anarchii, bezprawia i samowoli, oddział partyzancki, nie związany niczym, nie skrępowany odpowiedzialnością przed żadna nie istniejącą władzą, był w jego ręku glina miękka i podatną, którą mógł rzeźbić w każdy pożądany kształt. Kochał swych żołnierzy miłością dzika i czułą zarazem, tą miłością, którą czuje artysta dla swojego działa [...] Żołnierze ubóstwiali go bez pamięci”.
Między dwoma oddziałami, z powodu różnic, od razu pojawiła się wzajemna niechęć – „partyzanci uważali ułanów za bolszewików, ułani partyzantów za kondotierów”. Jeśli chodzi o uczucie narodowe, u ułanów było go więcej, jeśli zaś chodzi o ratunek i obronę przed chłopami, polska inteligencja mogła liczyć tylko na partyzantów, gdyż ułani od razu mówili, że „burżujów” bronić nie będą.
Jeśli chodzi o uzbrojenie oddziałów, ofiarność wołyńskiego ziemiaństwa była ogromna. Dostali 400 wyborowych koni, a także siodła, uprzęże, wozy, ziarno, a także zastawę stołową, czy naczynia kuchenne.
Gdy oba oddziały były już dobrze zaopatrzone, do pełnego szczęścia brakowało już tylko armaty. Ale i bateria się znalazła, jak mówili żołnierze „wypisała się” z armii rosyjskiej. I choć okazało się, że armata jest stara i zardzewiała, całe wojsko i ludność Antonin bardzo się nią cieszyły.
Po pierwszym starciu z chłopami w Rosołowicach, pojawiła się  w Antoninach groźna wieść. Chłopi zmówili się  z bolszewikami, że zaatakują oddziały polskie. Chłopi mieli dać konie, bolszewicy wozy pancerne. Wszystkie drogi do Antonin, a także stacja kolejowa dostały straż, a podjazdy dniem i nocą pilnowały okolicy. Następnego dnia tuż przy stacji niespodziewanie pojawił się broniewik (pojazd pancerny), który coraz szybciej przesuwał